Pożegnanie
POŻEGNANIE WŁADKA
Władysław Kazimierz Baciak urodził się 14 sierpnia 1926 roku w stanie Michigan. Zmarł
17 Marca 2026 roku w Detroit przeżywszy 99 lat.
Podzielił swoje życie pomiędzy dwie ojczyzny Polskę i Amerykę. Jednym z niewielu
zdań, jakie znał po angielsku, było: „Urodziłem się w Michigan”. To zdanie powtarzał
każdej nowo poznanej osobie, która nie mówiła po polsku.
Ważną częścią rodzinnego dziedzictwa Baciaków był fakt ze ojciec Władysława służył w
armii Stanów Zjednoczonych i podczas I wojny światowej walczył w bitwie pod Verdun.
W 2007 roku Władysław odbył wyjątkową podróż na to pole bitwy, aby uczcić swojego
ojca oraz wszystkich, którzy walczyli w tej wojnie.
W roku 1930, w czasie kryzysu gospodarczego, gdy miał około czterech lat, jego
rodzice przenieśli się do Polski wraz ze starszą siostrą Stefanią. Tu dorastał,
doświadczając trudów okupacji niemieckiej, a później rządów komunistycznych –
doświadczeń, które ukształtowały jego odporność, siłę oraz głębokie przywiązanie do
wolności i rodziny.
Władysław nie zdążył nacieszyć się ojcem, który tragicznie zginął tuż po wojnie na
niemieckiej minie. Przez wiele lat, wraz ze starszą siostrą Stefanią, pomagał matce
Walerii w prowadzeniu gospodarstwa i wychowywaniu młodszego rodzeństwa, ucząc
się odpowiedzialności, wytrwałości i siły charakteru, które towarzyszyły mu przez całe
życie.
Po zakończeniu swojej kariery zawodowej podjął decyzję powrócenia wraz z żoną
Jadwigą do Ameryki, aby być blisko swojego jedynego syna, ukochanego Jasia. Zrobił
to z głębokiej miłości, pragnąc towarzyszyć mu w życiu i w każdej chwili dzielić się
doświadczeniem oraz mądrością, które zgromadził przez całe swoje długie i bogate
życie. Decyzja ta wiązała się z wielkim poświęceniem — wyjeżdżał do kraju którego nie
znal, opuszczając wszystko co miał i wszystkich kogo znał. Musiał się pożegnać z
ojcowskim ogrodem, do którego zawsze czuł ogromny sentyment i w którym tak chętnie
przebywał.
Nie upłynęło jednak dużo czasu po przyjeździe jak zjednał sobie serca wielu polskich
emigrantów i rodowitych Amerykanów, ponieważ był człowiekiem niezwykle
towarzyskim i życzliwym. Lubił przebywać wśród ludzi, każdego darzył szacunkiem,
nigdy nie mówił źle o innych i starał się każdego zrozumieć. Zawsze chętnie niósł
pomoc, a jego otwarte serce i dobroć pozostawiały trwały ślad w życiu tych, którzy mieli
szczęście go poznać. Szczególne miejsce w jego sercu zajmowała synowa, którą
bardzo pokochał, traktując ją jak własną córkę, i za każdym razem był wdzięczny za jej
dobre serce oraz okazywaną na co dzień troskę. Do ostatnich dni zachował pogodę
ducha i chęć bycia razem z innymi. Jego łagodny wzrok i serdeczny uśmiech
zjednywały mu ludzi i na długo pozostawały w ich pamięci.
Kazimierz był gorliwym katolikiem, człowiekiem głębokiej wiary, która prowadziła go
przez całe życie i była dla niego źródłem siły oraz nadziei. Był kochającym bratem dla
swojego rodzeństwa — Stefanii, Genowefy i Edwarda — oddanym i troskliwym ojcem
Jasia, wdzięcznym teściem Ilony, dumnym dziadkiem Mateusza i Filipa oraz pełnym
czułości pradziadkiem Violetki, Elizy i Lilki. Otoczył swoja otwartością i życzliwością
żonę Mateusza, Brittani, oraz narzeczoną Filipa, Brittany. Szczególne miejsce w jego
codziennym życiu zajmowała również siostra Ilony, Mariolka, z którą wspólnie spędzał
każdy dzień, tworząc więź opartą na wzajemnym szacunku, życzliwości i codziennym
wsparciu. Rodzina była centrum jego świata i największą radość znajdował w
przebywaniu w jej gronie.
Był również oddanym mężem swojej ukochanej żony Jadwigi, z którą przeżył 55 lat. Po
jej śmierci w 2012 roku pozostała w jego sercu nieustająca tęsknota i miłość.
Dziś Władysław odbywa swoją ostatnią podróż — wraca na ziemię ojcowską, aby
spocząć na wieki u boku swojej ukochanej żony i w bliskości swoich rodziców.
Pozostanie na zawsze w naszej pamięci jako człowiek dobry, ciepły i pełen miłości —
ktoś, kto całym swoim życiem dawał świadectwo najważniejszym wartościom
duchowym, moralnym i osobistym.
BĘDZIE NAM GO BARDZO BRAK. NIECH BÓG DA MU WIECZNY ODPOCZYNEK.
Jeśli zamiast kwiatów chcieliby Państwo złożyć darowiznę, zostanie ona przekazana w
imieniu Kazimierza na rzecz misyjnej szkoły podstawowej w miejscowości Kiabakari w
Tanzanii. Można również dokonać bezpośredniej wpłaty na konto Fundacji Kiabakari.
Dane konta znajdują się na dole strony internetowej https://www.kiabakari.org, z
dopiskiem „Fundusz Szkolny”.
Dziekujemy.


